I heard your voice through a photograph, I thought it up and brought up the past. Once you know you can never go back, I've got to take it on the otherside.
Szliśmy raźno i wesoło. Chłopcy powiedzieli że skoro są grzeczni zasłużyli na lody.
- Misiaczki, obiecuję że jak tylko odbierzemy Domi i Sebka to kupię Wam te lody. - powiedziałam śmiejąc się.
Pół godziny później..
Dzieciaki ganiały się razem z Miśkiem na placu zabaw, a ja razem z Ziomkiem siedzieliśmy na ławeczce i rozmawialiśmy.
- Tak dawno Cię nie widziałam. Opowiadaj co u Ciebie.- powiedziałam tuląc się do niego.
Odetchnął głęboko.
- Słońce, przecież rozmawiamy codziennie przez telefon czy skypa.- powiedział czułym tonem.
- Ale to i tak za mało.-powiedziałam wprawiając go w poczucie winy.
Moje dłonie zaczęły wydawać mi się bardzo interesujące. On podniósł mój podbródek bym spojrzała mu w oczy.
- Tosiu, skarbie przecież wiesz, że mam taką pracę. Przyjeżdżam wtedy, gdy mam czas. - powiedział swoim seksownym głosem.
Pokiwałam głową i znów się w niego wtuliłam. Przez koszulkę czułam jego idealnie wyrzeźbiony brzuch.
- Właśnie. Dalej nie wiem, co Wy tu robicie?- zapytałam podnosząc w górę jedną brew.
- No.. wiesz.. bo..-zaczął jąkając się.
Pokręciłam głową nic nie rozumiejąc.
Nagle usłyszałam płacz.Zerwałam się z ławeczki i zaczęłam rozglądać się za dzieciakami.
Zobaczyłam Domisię siedzącą na trawie. Szybko podbiegłam do niej, wzięłam na ręce i spytałam.
- Kochanie, co się stało? Czemu płaczesz?- pocałowałam ją w główkę.
- Bo..bo.. Sebek.. powiedział ze kochas go baldziej nis mnie- szlochając wydusiła to z siebie.
Uśmiechnęłam się do niej i jeszcze mocnej przytuliłam.
- Jesteście oboje moimi wielkimi skarbami. Kocham Was najbardziej na świecie. Obydwoje tak samo.
Ona uśmiechnęła się, kiwnęła swoją malutką główką i dała mi soczystego buziaka w policzek.
Zawołałam chłopców i poszliśmy na obiecane lody. Jako że mała Ignaczakówna była zmęczona, wylądowała na rękach u Łukasza. Wyglądał z nią przeuroczo. Zrobiłam im zdjęcie. Co prawda telefonem ale i tak wyszło fantastycznie. Kiedy weszliśmy do mojej ulubionej kawiarni usiedliśmy do stolika.Dzieciaki zażyczyły sobie po lodach gałkowych i gorącej czekoladzie, Michał postawił na loda włoskiego, a ja z Ziomkiem po latte.
- Wasza mama mnie zamorduje za taką dawkę cukru.. - powiedziałam do dzieciaków.
Posiedzieliśmy jeszcze chwilę i postanowiliśmy już wracać do domu na obiad.
- Dobra to my się będziemy zbierać.- powiedział Winiarski.
- Ee?
-No.. zbierać się? Komu w drogę, temu kopa? Coś Ci to mówi? -zaśmiał się ze mnie.
- Ee? Nie puszczę Was nigdzie.- powiedziałam tuląc ich mocno.
- Ja muszę do Dagi jechać. Wiesz.. Stęskniłem się. - powiedział wzruszając ramionami.
- Okeeej. Ale Ciebie to już na pewno nie wypuszczę. - powiedziałam patrząc w paczadełka Łukaszowi.
Widziałam że waha się nie wiedząc co robić. Wciąż jednak nie oderwał wzroku ode mnie. W jego oczach zobaczyłam troskę, szczęście i... coś jeszcze czego nie umiałam nazwać.
- Ziomek rób jak uważasz. Tobie przynajmniej nikt głowy nie urwie jak zostaniesz z tą piękną niewiastą.- zaśmiał się Misiek.
- To co? Będę grzeczna. Obiecuję. - powiedziałam jak małe dziecko.
Sama nie wiedziałam dlaczego tak mi zależało na tym by mnie nie zostawiał. Czułam że nie wytrzymałabym kolejnego rozstania z nim.
- No nie wiem. A co na to Iwona i Krzysiek?
- Po pierwsze to gorszego argumentu nie mogłeś znaleźć. Przecież wiesz że u nas jesteś przyjmowany z otwartymi rękami. Po drugie będziesz MOIM gościem, nie ich. - powiedziałam specjalnie podkreślając słowo.
Znów się zamyślił. Po chwili na jego bosko okrojonych ustach pojawił się szeroki uśmiech.
- Dobrze. Zgadzam się Tosiek.
Z radości rzuciłam się na jego szyję i mocno go przytuliłam.
- A mnie tak nie prosiłaś. Foch forever. Mów do ręki i tak dalej.- powiedział przyjmujący i odwrócił się do nas plecami.
Walczyłam ze sobą by się nie roześmiać. Cofnęłam się trochę, wzięłam lekki rozpęd i wskoczyłam mu na barana.
- Miiisiu wiesz że Cię kocham ale nie będę odbierać dzieciom ojca. Poza tym Daga czeka na Ciebie. - powiedziałam i cmoknęłam go w policzek.
On tylko się zaśmiał i podrzucił mnie do góry.
- Dobra puść mnie bo Cię jeszcze uszkodzę. - powiedziałam po jakimś czasie.
W końcu mnie postawił na miejscu i w tym samym czasie zadzwonił mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz i zdębiałam.
- Tak słucham? - powiedziałam odbierając.
****
Uwielbiam Was wszystkich. Dzięki za wszystkie wyświetlenia!
By the way tłumaczę że Ziomek jest WOLNY w moim blogu :D
Czytasz+Komentujesz=Motywujesz!!
Całuję Was mooocno,
Rudzielec
sobota, 26 kwietnia 2014
piątek, 25 kwietnia 2014
Wyjaśnienie.
Strasznie Was przepraszam.. Miałam mnóstwo spraw na głowie i nie byłam w stanie znaleźć chwili by tu zajrzeć.
Już się biorę do roboty!!!
Przepraszam,
Rudzielec
Już się biorę do roboty!!!
Przepraszam,
Rudzielec
sobota, 29 marca 2014
Rozdział 1
You've been on my mind I grow fonder every day. Lose myself in time, just thinking of your face.
God only knows why it's taken me so long to let my doubts go, You're the only one that I want.
- Haloo?- powiedziałam odbierając telefon.
- Pani Antonina Ignaczak?
- Tak, a kto mówi?
- Darek Maciborek i radio RMF FM.
- Taaaa , a tak serio?- zaśmiałam się.
- Pani Antonino wygrała pani kolację z wybranym siatkarzem rosyjskiego klubu Zenit Kazań.
Po chwili skojarzyłam wszystkie fakty i zaśmiałam się.
- Hm.. W sumie Matt Anderson jest przystojny i z tego co wiem wolny.
- To prawda jest wolny ale podpowiem Pani że przystojniejszy i seksowniejszy jest rozgrywający Łukasz Żygadło, Kojarzy Pani?
- Coś kojarzę - zaśmiałam się.- Cześć Łukaszku! Co to za nieznany numer? Czemu się nie odzywasz? Tęsknie!!
Usłyszałam śmiech po drugiej stronie.
- Cześć Tosiek. Ach dawno Cię nie słyszałem. Chciałem Ci suprajsa zrobić...
- Jakiego suprajsa? Co kombinujesz?- zapytałam przerywając mu.
- Dowiedziałabyś się gdybyś mi nie przerwała, a tak to nie powiem.- zaśmiał się.
Pogadałam z nim jeszcze chwilę ale oczywiście niczego się nie dowiedziałam. W między czasie zdążyłam wrócić do domu. Postanowiłam ulżyć bratowej i zrobić obiad. Włączyłam radio i wzięłam się za robienie ulubionej zapiekanki Krzyśka. Akurat leciała moja ulubiona piosenka.
-I dare you to let me be your, one and only.Promise I'm worth it, to hold in your arms.So come on and give me a chance,To prove I am the one who can walk that mile,Until the end starts.- zaśpiewałam razem z Adele.
Usłyszałam za sobą oklaski i raptownie się odwróciłam. Na widok gości aż pisnęłam z uciechy.
- Nie wierzę, niech mnie ktoś uszczypnie! - krzyczałam i wpadłam w uściski.
W salonie stał Ziomek i Misiek Winiarski. Wybuchnęli gromkim śmiechem i zaczęli się ze mną witać.
- Cześć Tosiaczku - powiedział mocno tuląc mnie Winiar.- Tęskniłem!
- Ja też i to baaardzo. Nikt mi już nie chce śpiewać- zrobiłam smutną minkę.
- Takiego wokalisty jak ja nie znajdziesz- zaśmiał się.
Chłopcy usiedli sobie, a ja zrobiłam im kawkę i przyniosłam ciacha.
- My tu gadu gadu ale co Wy tu robicie? -spytałam popijając sok.
- Siedzimy, pijemy kawę, rozmawiamy.. nie?- powiedział Michał spoglądając na zadowolonego z życia Ziomka.
- Ejj. Czegoś mi tu nie mówicie. - powiedziałam siadając między nimi.
- Masz pozdrowienia od Dagi . - powiedział Misiek i po chwili strzelił się w łeb.- Łukasz chyba o czymś zapomnieliśmy. - dodał i oboje po chwili zniknęli w korytarzu.
Krzyknęłam ale zero reakcji. W końcu wzięłam swoje cztery litery w troki i ruszyłam za nimi. Stali w przedpokoju i uśmiechali się głupkowato.
- Stęskniłaś się już? - spytał Łukasz swoim seksownym głosem.
- Tak, i szybko Was nie wypuszczę - wyszczerzyłam się.
Usłyszałam pikanie piekarnika oznaczające że danie już jest gotowe więc zaprosiłam ich do jadalni, a sama skoczyłam szybko wyjąć żarełko. Chłopcy byli tak kochani że pomogli mi jeszcze nakryć stół i wzięliśmy się za jadzenie.
Siatkarze pochwalili mnie za zdolności kulinarne na co troszkę się zawstydziłam.
- Mamy dla Ciebie prezenciki Tosiaczku.- powiedział Łukasz.
- Może być coś lepszego niż sama Wasza obecność ? - spytałam i jak to miałam w zwyczaju wryłam się do niego na kolana.
On mocno mnie przytulił i ucałował w skroń.
Nagle się ożywiłam i spojrzałam na zegarek. Była godzina 15.30.
- O cholera. Panowie zbieramy się i idziemy po młodych Ignaczaków!
Kiwnęli głowami i ruszyliśmy po młodych.
***
Taki pierwszy rozdział :) Co myślicie?
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz! :))
Całuje,
Rudzielec
- Tak, a kto mówi?
- Darek Maciborek i radio RMF FM.
- Taaaa , a tak serio?- zaśmiałam się.
- Pani Antonino wygrała pani kolację z wybranym siatkarzem rosyjskiego klubu Zenit Kazań.
Po chwili skojarzyłam wszystkie fakty i zaśmiałam się.
- Hm.. W sumie Matt Anderson jest przystojny i z tego co wiem wolny.
- To prawda jest wolny ale podpowiem Pani że przystojniejszy i seksowniejszy jest rozgrywający Łukasz Żygadło, Kojarzy Pani?
- Coś kojarzę - zaśmiałam się.- Cześć Łukaszku! Co to za nieznany numer? Czemu się nie odzywasz? Tęsknie!!
Usłyszałam śmiech po drugiej stronie.
- Cześć Tosiek. Ach dawno Cię nie słyszałem. Chciałem Ci suprajsa zrobić...
- Jakiego suprajsa? Co kombinujesz?- zapytałam przerywając mu.
- Dowiedziałabyś się gdybyś mi nie przerwała, a tak to nie powiem.- zaśmiał się.
Pogadałam z nim jeszcze chwilę ale oczywiście niczego się nie dowiedziałam. W między czasie zdążyłam wrócić do domu. Postanowiłam ulżyć bratowej i zrobić obiad. Włączyłam radio i wzięłam się za robienie ulubionej zapiekanki Krzyśka. Akurat leciała moja ulubiona piosenka.
-I dare you to let me be your, one and only.Promise I'm worth it, to hold in your arms.So come on and give me a chance,To prove I am the one who can walk that mile,Until the end starts.- zaśpiewałam razem z Adele.
Usłyszałam za sobą oklaski i raptownie się odwróciłam. Na widok gości aż pisnęłam z uciechy.
- Nie wierzę, niech mnie ktoś uszczypnie! - krzyczałam i wpadłam w uściski.
W salonie stał Ziomek i Misiek Winiarski. Wybuchnęli gromkim śmiechem i zaczęli się ze mną witać.
- Cześć Tosiaczku - powiedział mocno tuląc mnie Winiar.- Tęskniłem!
- Ja też i to baaardzo. Nikt mi już nie chce śpiewać- zrobiłam smutną minkę.
- Takiego wokalisty jak ja nie znajdziesz- zaśmiał się.
Chłopcy usiedli sobie, a ja zrobiłam im kawkę i przyniosłam ciacha.
- My tu gadu gadu ale co Wy tu robicie? -spytałam popijając sok.
- Siedzimy, pijemy kawę, rozmawiamy.. nie?- powiedział Michał spoglądając na zadowolonego z życia Ziomka.
- Ejj. Czegoś mi tu nie mówicie. - powiedziałam siadając między nimi.
- Masz pozdrowienia od Dagi . - powiedział Misiek i po chwili strzelił się w łeb.- Łukasz chyba o czymś zapomnieliśmy. - dodał i oboje po chwili zniknęli w korytarzu.
Krzyknęłam ale zero reakcji. W końcu wzięłam swoje cztery litery w troki i ruszyłam za nimi. Stali w przedpokoju i uśmiechali się głupkowato.
- Stęskniłaś się już? - spytał Łukasz swoim seksownym głosem.
- Tak, i szybko Was nie wypuszczę - wyszczerzyłam się.
Usłyszałam pikanie piekarnika oznaczające że danie już jest gotowe więc zaprosiłam ich do jadalni, a sama skoczyłam szybko wyjąć żarełko. Chłopcy byli tak kochani że pomogli mi jeszcze nakryć stół i wzięliśmy się za jadzenie.
Siatkarze pochwalili mnie za zdolności kulinarne na co troszkę się zawstydziłam.
- Mamy dla Ciebie prezenciki Tosiaczku.- powiedział Łukasz.
- Może być coś lepszego niż sama Wasza obecność ? - spytałam i jak to miałam w zwyczaju wryłam się do niego na kolana.
On mocno mnie przytulił i ucałował w skroń.
Nagle się ożywiłam i spojrzałam na zegarek. Była godzina 15.30.
- O cholera. Panowie zbieramy się i idziemy po młodych Ignaczaków!
Kiwnęli głowami i ruszyliśmy po młodych.
***
Taki pierwszy rozdział :) Co myślicie?
Czytasz+ Komentujesz= Motywujesz! :))
Całuje,
Rudzielec
środa, 26 marca 2014
Prolog
- Ciocia wstawaj.. Miałaś mnie odprowadzić do szkoły- krzyczał mi do ucha Sebastian.
Wymruczałam coś pod nosem i przykryłam głowę poduszką.
- No weeeź. Bo pójdę po tatę- zagroził.
Wstałam klnąc pod nosem. Mały otworzył usta z zamiarem powiedzenia jeszcze czegoś ale widząc moją minę zrezygnował. Pociągnął mnie w dół i dał szybkiego buziaka. Uśmiechnęłam się do niego lekko i prze mierzwiłam mu włoski.
- Zaraz zejdę na dół. Mama już wstała?- spytałam, na co on kiwnął główką.- Poproś ją by zrobiła mi kawę, ok?
- Okej. - wyszczerzył się dokładnie jak jego ojciec i wyleciał z pokoju.
Krzyknęłam za nim "dziękuje". Podeszłam do okna i stwierdzając że pogoda jest zaje..piękna, wyjęłam z szafy białą sukienkę. Znalazłam telefon i poszłam do łazienki. Włączyłam piosenkę i biorąc prysznic głośno śpiewałam refren z wokalistką.
-I got the eye of the tiger, a fighter, dancing through the fire. Cause I am a champion and you’re gonna hear me roar .Louder, louder than a lion. Cause I am a champion and you’re gonna hear me roar
roar roar roar. You’re gonna hear me roar. Nagle usłyszałam głośne walenie do drzwi.
- Co?- krzyknęłam.
- Rusz dupkę młoda. Bo kawa będzie zimna.
Wyszłam z kabiny, zawołałam że za chwilę wyjdę i ubrałam sukienkę. Pomalowałam się lekko, spięłam włosy w koka i wyszłam zadowolona.
Zeszłam na dół i stanęłam w kuchni.
- Dzień dobry rodzinko- wyszczerzyłam się w ich kierunku.
- Cześć Tośka - powiedziałam Iwonka podając mi płatki i kawę.
- Mój Aniele. Dziękuje - cmoknęłam ją w policzek.
Puściła mi oczko i wróciła do czytania gazety. Krzysiek oglądał wiadomości w telewizji , Dominika jeszcze spała, a Sebek siedział obok mnie i wcinał swoje kanapki z nutellą.
- Siostra masz na dziś jakieś plany? - krzyknął Igła z salonu.
Zamyśliłam się.
- Nie, raczej nie. A co?- odpowiedziałam po chwili.
- Mogłabyś dziś zostać z dzieciakami? A właściwie to z Domi, bo młody idzie dziś do kolegi na noc.
- Jeszcze pytasz. Oczywiście że z nią zostanę. - uśmiechnęłam się szeroko.- Jakieś plany ciekawe?
- Chcemy spędzić wieczór we dwoje.
Porozmawialiśmy jeszcze chwilę, dokończyłam kawę i zaczęliśmy się z młodym szykować do wyjścia.
- Potrzebujecie czegoś ze sklepu? - krzyknęłam.
- Nie, dzięki. - odkrzyknęli zgodnie.
Do szkoły Sebastiana mięliśmy jakieś pięć minut drogi spacerkiem. Szybko go "odstawiłam" i poszłam do supermarketu po jakieś słodkości na wieczór. Wirowałam między półkami zgarniając ptasie mleczko, delicje i czekoladę. Kiedy stałam przy półce z napojami ktoś objął mnie od tyłu.
Odwróciłam się, a przede mną stał najlepszy środkowy jakiego znam ( bez obrazy Magento).
- Cześć piękna- przywitał mnie buziakiem w czoło.
- Cześć przystojniaku- puściłam mu oczko.- Co tam?
- Leci bez dzieci - wyszczerzył się. - A tam?
- Fajnie jak na kombajnie - zaśmiałam się.
-A jakie masz na dziś plany?
- Randka.. z telewizorem. Siedzę dziś z Domi bo państwo Ignaczak idą się bawić.
- O to wpadnę do Ciebie. Nie pozwolę Ci się nudzić, Dziubasku. - uśmiechnął się do mnie uroczo.
- Ok. To do zobaczenia. Spiszemy się jeszcze. - cmoknęłam go w policzek i poszłam do kasy.
Zapłaciłam za zakupy i wracałam spacerkiem do domu. Idąc parkiem usłyszałam jak telefon mi dzwoni.
Spojrzałam na wyświetlacz ale dzwonił ktoś z nieznanego numeru.
- Halooo?
***
Mamy prolog :)
Jeśli ktoś to czyta to zachęcam do komentowania :))
Całuję,
Rudzielec
wtorek, 25 marca 2014
Bohaterowie
Antonina (Tośka )Ignaczak ma 20 lat . Skąd takie nazwisko? Otóż główna bohaterka jest młodszą siostrą najlepszego libero na świecie Krzysztofa Ignaczaka. Jest otwartą osobą i twardo stąpa po ziemi. Kiedy miała 11 lat straciła rodziców. Mieszka razem z Krzyśkiem i jego rodziną w Rzeszowie. Marzy o byciu psychologiem w Reprezentacji mężczyzn w siatkówce ale nie przez brata,tylko przez swoje umiejętności. Uwielbia śpiewać i robić zdjęcia jak jej brat. Ponad życie kocha siatkówkę.Przyjaźni się z Piotrem Nowakowskim.
Krzysztof (Igła) Ignaczak ma 35 lat. Jest siatkarzem grającym na pozycji libero w drużynie Asseco Resovia Rzeszów oraz w Reprezentacji Polski. Starszy brat Tośki. Pilnuje ją na każdym kroku i nie pozwala by spadł jej z głowy choć jeden włos. Jest szczerą osobą o nietuzinkowym poczuciu humoru dzięki czemu ma wielu przyjaciół.
Reprezentacja Piłki Siatkowej Mężczyzn
oraz
Asseco Resovia Rzeszów
Krzysztof (Igła) Ignaczak ma 35 lat. Jest siatkarzem grającym na pozycji libero w drużynie Asseco Resovia Rzeszów oraz w Reprezentacji Polski. Starszy brat Tośki. Pilnuje ją na każdym kroku i nie pozwala by spadł jej z głowy choć jeden włos. Jest szczerą osobą o nietuzinkowym poczuciu humoru dzięki czemu ma wielu przyjaciół.
Reprezentacja Piłki Siatkowej Mężczyzn
oraz
Asseco Resovia Rzeszów
Subskrybuj:
Posty (Atom)

